Richard Doetsch - “Zlodzieje nieba”
Genialny wlamywacz Michael St. Pierre z milości do kobiety zrywa ze swoją profesją i zaczyna wieść życie porządnego obywatela, w dodatku przyjaźniącego się z policjantem, który pilnuje go na zwolnieniu warunkowym. Niestety, kobieta, którą kocha, zaczyna chorować na raka. Żeby zdobyć pieniądze na jej leczenie Michael decyduje się na ostatni skok. Dla pewnego ekscentrycznego miliardera kradnie klucze… Jak się potem okazuje, owym miliarderem byl sam szatan, a klucze byly do nieba. Michael zaczyna więc walkę o ich odzyskanie…
Książka prosta, niestety przewidywalna i niespecjalnie porywająca. Opisana jako thriller, z pewnością do zbyt przerażających nie należy. Niemniej czyta się ją calkiem przyjemnie. Idealna jako lektura do tramwaju tudzież po ciężkim dniu pracy.